17.11.2018

Przeziębienie i jeżówka

   "Nie zdejmuj czapki bo się przeziębisz"...takie przekonanie spoczywa w naszych głowach od babki, prababki. Powtarzamy je swoim dzieciom nie zważając na to ile w tym jest prawdy.
Bo czy faktycznie od zdjętej czapki złapie nas przeziebienie?

   Wirusowe zapalenie nosogardła i zatok przynosowych jak sama nazwa wskazuje jest chorobą WIRUSOWĄ czyli aby powstała choroba musi zadziałać patogen. Jaki? Trudno sprecyzować bo czynników etiologicznych jest ponad 200.

   Do zakażenia z reguły dochodzi drogą kropelkową lub przez bezpośredni kontakt. Wirus po wniknięciu do komórek zaczyna się namnażać -> pojawia się miejscowy stan zapalny -> dochodzi do poszerzenia naczyń krwionośnych, obrzęku i zwiększenia wydzieliny.

   Od zakażenia do wystąpienia objawów z reguły mijają 1-2 dni. Osoba przeziębiona natomiast najbardziej zaraża przez pierwsze 3 dni choroby chociaż wirusa wydala nawet do 2 tygodni od wystąpienia objawów (i teraz wyobraźcie sobie wszystkie przeziębione dzieci w żłobkach i przedszkolach)

   Wiem że każde przeziebienie w wersji męskiej to walka o życie, ale nie jest to choroba śmiertelna a lista objawów jest raczej wersją light :

- złe samopoczucie, drapanie w gardle

- stan podgorączkowy (nie jest obowiązkowy)

- nieżyt nosa (może być wydzielina albo zatkanie albo kichanie albo upośledzenie węchu i musicie też wiedzieć, że kolor wydzieliny właściwie o niczym nie świadczy)

- suchy kaszel (zmora wszystkich rodziców) przechodzący w mokry (czyli taki z odkaszlnięciem wydzieliny)

- czasami może występować zapalenie spojówek lub niewielka osutka skórna

   Choroba mija SAMOISTNIE najczęściej w ciągu 7-10 dni !!!
Sam kaszel może trwać znacznie dłużej bo nabłonek dróg oddechowych musi mieć chwilę na pełną regenerację.

I teraz zasadnicze pytanie. Czym leczyć i czy antybiotyki w ogóle są potrzebne ?

   O sposobie leczenia zawsze decyduje lekarz po uprzednim zbadaniu pacjenta, ale powyżej opisana choroba nie wymaga leczenia przyczynowego a antybiotyk nie działa bo ta grupa leków NIE ZABIJA WIRUSÓW !!!!

Najważniejszą kwestią jest IZOLACJA. Bierzemy zwolnienie lub opiekę na dziecko i siedzimy w domu przynajmniej pierwsze 3 dni. Nie ma zmiłuj. 

Poza tym...

1. Dla ogólnej poprawy możemy przyjąć ibuprofen.
2. Na katar i obrzęk w nosie - krople z xylometazoliną ale max 5 dni
3. Na kaszel - inhalacje z soli fizjologicznej od 3 do 5 /dobę
4. Do ssania tabletki z dużą ilością cynku (>75mgZn/d)
5. Preparaty z jeżówki (zwłaszcza wyciągi alkoholowe) skracają chorobę o ok 1-1,5 dnia
6. Dla przeziębionych maluszków najbardziej rozsądne wydają się inhalacje z majerankiem, maść majerankowa do noska i odciąganie wydzieliny z nosa ale nie częściej niż 3 razy dziennie.

  A jak jest z tą WITAMINĄ C?
"Po przejrzeniu  badań klinicznych z ostatnich 60 lat wykazano, że przyjmowanie wit C w czasie przeziębienia ani nie skraca, ani nie łagodzi jego objawów. Z kolei codziennie przyjmowana profilaktycznie witamina C nieco skraca czas trwania choroby ( o 8% u dorosłych i o 14% u dzieci). Odkryto również, że witamina wywiera największy wpływ na ciężko trenujących sportowców, takich jak maratończycy. W tej grupie, przyjmowanie witaminy C zmniejszyło ryzyko przeziebienia o połowę" (źródło mp.pl)

   Bardzo ważną kwestią jest MYCIE RĄK a niestety i dorośli i dzieci mają z tym problem. Ale wyobraźcie sobie te wszystkie zarazki w toaletach, w środkach komunikacji miejskiej, na pieniądzach, na poczcie, w salach zabaw, w sklepach...a poźniej wyobraźcie sobie jak je zlizujecie z własnych palców podczas jedzenia  :) Mniami....To jak ? Mydło i ciepła woda?

   Podsumowując dzisiejszy temat. 
Przeziębienie jest chorobą wirusową. Nie wywołuje jej zdjęta czapka i nie ma na nią konkretnego lekarstwa. Jest utrapieniem dla rodziców małych dzieci i bywa uznawana za chorobę śmiertelną w środowisku męskim. W badaniach naukowych udowodniono, że witamina C nie ma wpływu na skrócenie czasu trwania choroby. Skrócić czas infekcji wirusowej możemy-> przyjmując preparaty jeżówki.

Z roku na rok mam coraz więcej jeżówek w ogrodzie.








30.07.2018

Medycyna i ogrodnictwo.


Ten post jest dedykowany wszystkim, którzy odwiedzają mój punkt ogrodniczy.
Jestem Wam winna wyjaśnienia więc zrobię to tutaj na forum.



Z zawodu jestem lekarzem a z pasji ogrodnikiem. 
Punkt który otworzyłam daje mi nieograniczoną frajdę przebywania i komponowania nowych roślin, ale nie zamierzam zmieniać nagle swojej ścieżki zawodowej. Chcę te ścieżki połączyć.



Wiem, że dla wielu punkt wydaje się nie do końca zrozumiały bo po pierwsze godziny otwarcia są nienaturalnie krótkie, poza tym nie ma takiego wyboru jak w wielkich centrach ogrodniczych no i nie można tu wejść incognito z wózeczkiem i cichaczem wymknąć się do domu. 

Każdy kto tutaj wchodzi jest moim goście. Nie każdy tak lubi i ja to szanuję a tym większą mam radość gdy widzę, że jednak wracacie.

Ten sezon skończy się szybciej niż przypuszczamy bo jesień nadchodzi dużymi krokami 
(mimozami jesień się zaczyna ...już możecie śpiewać) więc ja już przygotowuję jesienną wystawę a poza tym...w październiku kończę urlop macierzyński i wracam do pracy zawodowej.

No właśnie, widzicie wspólny mianownik między pracą lekarza i ogrodnika?

Ja tak ! To HORTITERAPIA. 

Niesamowita dziedzina, która u nas w kraju dopiero kiełkuje ale chociażby na wyspach cieszy się dużym zainteresowaniem wśród lekarzy rodzinnych. Łączy wiedzę medyczną i ogrodniczą oraz inne aspekty. Poprawia kondycję człowieka stymulując wszystkie 5 zmysłów.
Wzrok, słuch, smak, węch i dotyk. Czyż to nie genialne?

Hortiterapia bazuje na naturalnej potrzebie kontaktu z naturą. Obniża poziom stresu, poprawia nastrój, poprawia kondycję, pobudza wyobraźnię, rozwija kreatywność, usprawnia koordynację ruchową, kształtuje poczucie odpowiedzialności. 
Nic tylko zakładać ogrody przydomowe, w donicach, na balkonach, czy kupować rośliny do domu. Każdy może zrobić sobie hortiterapię ...wystarczy tylko chcieć.








Tak więc Moi Drodzy. 
Niezmiernie cieszę się, że odwiedzacie mój punkt ogrodniczy. Z chęcią powymieniam się z Wami ogrodniczymi doświadczeniami a jeśli ktoś będzie w medycznej potrzebie to też służę pomocą. 

Do zobaczenia w moim ogrodzie :)

ps. a jakie Wy macie pasje?




17.04.2018

Zioła odstraszające komary

Culex pipiens czyli komar brzęczący jakkolwiek by się nie nazywał jest sporym utrapieniem dla każdego podmiejskiego miłośnika długich, letnich wieczorów.
Niestety poziom frustracji i ilość pogryzień na ciele wzrasta im bliżej nas znajdują się zbiorniki ze stojącą wodą. Samica komara w takiej właśnie wodzie składa jednorazowo ok 100 jaj, z których wylęgają się kolejne gryzące osobniki.

Czy są jakieś naturalne sposoby żeby pozbyć się tych podgryzających intruzów? Poza nietoperzami mamy do dyspozycji jeszcze broń pod postacią aromatycznych ziół.

Nie jest to co prawda broń idealna ale mimo wszystko niezwykle pomocna. Wystarczy świeże zioła ustawić na parapecie okiennym lub otoczyć nimi miejsca wieczornych spotkań i relaksu by ich aromat przegonił komary.

Zioła możemy również delikatnie rozetrzeć na skórze w miejscach odsłoniętych albo dodać kilka gałązek do tlącego się grilla aby aromat unosił się w powietrzu.

Jakie to zioła ?

MELISA

BAZYLIA

LAWENDA

ROZMARYN

MIĘTA

TYMIANEK

GERANIUM




ps. podobno jedzenie dużej ilości czosnku też jest skuteczne tylko pytanie czy taki aromat nie odstraszy również tych "chcianych" towarzyszy wieczornych biesiad :)

A jakie są Twoje sposoby na komary?







04.04.2018

Terminarz siewu warzyw dla "spóźnialskich".



Jeśli właśnie podjęłaś decyzję, że chcesz uprawiać ogród warzywny ale masz wrażenie, że okazja zaraz przemknie Ci koło nosa to UWAGA - rozpoczęliśmy intensywny kwiecień.Teraz jest TEN MOMENT by ruszyć do boju.

Co prawda ogród dopiero zaczyna się nagrzewać więc prace w warzywniku w tym sezonie są mocno opóźnione.
Nic straconego więc i Ty masz szanse zostać działkowcem roku 2018.

Ziemia nadaje się już do pracy więc ja powoli, skrzynka po skrzynce, likwiduję wszystkie chwasty i zabieram się za pierwsze siewy. Najpierw na tapetę idzie goszek cukrowy bo on powinien być już dawno w glebie. Później będą rzodkiewki, pietruszki, buraki i cały ten warzywny kram. Mam czas do połowy kwietnia bo później rusza mój nowy projekt ale o tym jeszcze chwilę pomilczę ;)

W związku z tym, że zostałam poproszona o przygotowanie takiego podstawowego terminarzu siewu warzyw dla "spóźnialskich" to mam dla Was mini tabelkę.  (pozdrowienia dla Moniki P.)


WARZYWA TERMIN SIANIA TERMIN SADZENIA ROZSADY
bakłażan - V-VI
bób III-IV IV
brokuł - IV-VII
brukselka - V-VI
burak ćwikłowy (1/2 poł) IV-VI -
burak liściowy (1/2poł)IV-VII -
cebula III-IV IV-V
dynia V V
fasolka szparagowa V-VII -
groszek cukrowy III-IV(do 15.04) -
kabaczek V V-VI
kalafior - IV-V
kalarepa - III-V
koper III-VII -
marchew III-VI -
ogórek V V(1/2 poł)
papryka - V-VI
pietruszka III-V -
pomidor - V-VI
por III-IV IV-V
rzodkiew IV-VII -
rzodkiewka II-IX -
sałata IV-VI V
szpinak III-IV -







ps. Wszystkie ciepłolubne rośliny czyli pomidory, papryki, ogórki, dynie i cukinie muszą czekać do połowy maja a nawet do 25.05. W naszym kraju jest zawsze duże ryzyko występowania przygruntowych przymrozków w okolicy Zimnych Ogrodników , a dla tych roślin tak drastyczny spadek temperatury jest zabójczy. Nie spiesz się zbytnio. Wszystko urośnie w swoim czasie a ochrona przed zimnem da Ci większe plony


Z wieści ogólnych u mnie w domu pod południowym oknem dzieje się całkiem dużo. Wszystko powoli rośnie, coś jest przesadzane, coś podlewane, coś wywalane. Generalnie nie wiem w co ręce włożyć ;)


A jak u Ciebie na wiosennym froncie? Daj znać w komentarzu :) Będzie mi bardzo miło !
Pozdrawiam wszystkich obolałych ogrodników.