Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kuchnia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kuchnia. Pokaż wszystkie posty
11.11.2017
Sok z aronii czyli #superfood
Przypominało mi się dzisiaj, że w zamrażarce czeka na mnie aronia. Biorę się zatem za domowe przetwórstwo i wycisnę z niej sok :)
Nie wiem czy wiecie ale taki napój jest bogactwem wielu witamin i związków działających korzystnie na nasz organizm. Wzmacnia naczynia krwionośne, obniża poziom cholesterolu, wzmacnia wzrok, odżywia skórę, zwalcza wolne rodniki także jak widać lepiej być nie może !
Zdrowie pochodzące z natury jest o wiele cenniejsze niż suplementy diety :)
Pamiętajcie, że profilaktyka przede wszystkim a skoro mamy pod ręką taki superfood to dlaczego z niego nie skorzystać ?
Sok oczywiście robię bez dodatku cukru i kwasku cytrynowego. Czysty zostanie doprawiony miodem dopiero przed wypiciem. Może być dodany do wody albo herbaty. Powiem szczerze , że z aronią dopiero zaczynam zabawę bo zawsze wydawała mi się zbyt gorzka. Teraz już jestem mądrzejsza o cenną radę - aronia musi być przemrożona...albo na krzaku albo w zamrażarce , wtedy gubi swój cierpkawo gorzki posmak.
Dajcie znać czy Wy też robicie sok z aronii :)
Miłego...
18.12.2015
W piernikowej krainie
Od kilku dni z uporem maniaka testuję różne przepisy na świąteczne ciasteczka i pierniki. W domu pachnie korzennymi przyprawami a w kuchni mieszkają chyba jakieś elfy bo im więcej piekę tym mniej ciastek zostaje do zjedzenia.
2 szkl mąki
Postanowiłam, że w tym świątecznym czasie przyprawa do piernika będzie nam uszami wychodzić. Jest to jedyny okres w roku kiedy ten smak i zapach wyjątkowo działa na nasze zmysły. Każdy miesiąc ma swojego smakowego przedstawiciela i w Grudniu właśnie takim kuchennym celebrytą jest piernik.
W sumie pieczenie ciastek idzie mi dosyć sprawnie a co lepsze mam pewność, że smakołyki są bez sztucznych dodatków. Jak widać nawet matka niemowlaka może czasem coś ekstra upichcić. Wszystko jest kwestią organizacji.
No ale nie o mojej organizacji dziś chcę pisać, tylko o ciasteczkach.
Kilka przepisów, które spokojnie możecie wykorzystać w przedświątecznej zadymie. Nic tylko piec i jeść !
PIERNIKI NR 1.
Nie pamiętam skąd mam ten przepis ale znajduje się w moim kuchenny zeszycie i należy do tych "sprawdzonych" . Poradzi sobie z nim każdy, nawet początkujący domowy cukiernik. Polecam!2 szkl mąki
1 łyżeczka sody
1/2 opakowania przyprawy do piernika
1/2 szklanki cukru
2 łyżki płynnego miodu (miałam w formie stałej więc go rozpuściłam w garnku)
1 jajo
1 łyżka masła
ok 50 ml ciepłego mleka
Mąkę wsypać na stolnicę, wlać miód i siekać, siekać, siekać. Później dołączyć wszystkie sypkie składniki i masło. Dalej siekać. Podczas dolewania mleka ciasto należy wyrabiać już rękoma. Możliwe że nie zużyjecie całej porcji, bo ciasto nie powinno się kleić do rąk. Ja wlałam całe mleko od razu i to był błąd bo musiałam później dosypywać mąki. Wyrabiamy ciasto kilka minut a później rozwałkowujemy, wykrawamy ulubione kształty i pieczemy w 180stC przez ok 10-13 min. Lepiej stać obok piekarnika i mieć ciacha na oku , bo każda minuta jest na wagę złota.
PIERNIKOWE CIACHO
Ta wersja pierników bardzo przypasowała mojemu chłopu. Powiedział, że są "najlepsze".
2 szkl mąki
1 łyżeczka sody
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżeczka przyprawy do piernika
2 łyżeczki cynamonu
1 łyżeczka imbiru w proszku
150g masła
3/4 szkl cukru
1 jajo
1/2 szklanki płynnego miodu lub melasy
szczypta soli
Masło ucieramy w makutrze z cukrem na puszysty krem. Dodajemy miód i jajo i dalej ucieramy. Później partiami dodajemy sypkie składniki. W tej chwili ucieranie już jest ciężką pracą więc ja masę przełożyłam do miksera i kręciłam hakiem. Po kilku minutach ciasto jest już gotowe , więc wkładamy je do lodówki na min godzinę.
Piekarnik nagrzewamy do 180stC.
Z ciasta formujemy małe kuleczki ok 2cm i układamy na blasze w dosyć dużych odstępach.
Pieczemy 12minut. Początkowe będą się nam wydawać zbyt miękkie ale spokojnie, po kilku chwilach stwardnieją a w środku będą pysznie wilgotne. (przepis mrs.polki lekko zmodyfikowałam)
KORZENNE CIASTECZKA
Nawet nie wiem kiedy je zjedliśmy...
2 szklanki mąki
1/2 łyżeczki sody
1/2 łyżeczki cynamonu
1 łyżeczka przyprawy korzennej
3/4 szkl cukru pudru
1 jajo
3/4 kostki masła
1 łyżka płynnego miodu
Suche składniki wsypujemy do miski, mieszamy. Dodajemy masło, jajo i miód o wszystko szybko siekamy nożem lub rozcieramy w rękach. Ciasto szybko zagniatamy, formujemy kulę i wkładamy do lodówki na godzinę.
Rozwałkowujemy dość cienko i wykrawamy kształty.Pieczemy w 180stC ok 7-8 minut. stojąc bacznie na straży :)
CIASTECZKA MAŚLANE
Te ciastka są proste jak barszcz a przepis pojawił się już u mnie na Facebooku więc nie będę go powielać. Zachęcam do zajrzenia a przy okazji polubienia mojej strony i pozostania ze mną na co dzień.
Tymczasem oddalam się w kuchenne pielesze testować kolejne przepisy :)
Udane przepisy pojawią się tutaj
miłego piątku ! ho, ho, ho !
xmas is coming :)
PIERNIKOWE CIACHO
Ta wersja pierników bardzo przypasowała mojemu chłopu. Powiedział, że są "najlepsze".
2 szkl mąki
1 łyżeczka sody
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżeczka przyprawy do piernika
2 łyżeczki cynamonu
1 łyżeczka imbiru w proszku
150g masła
3/4 szkl cukru
1 jajo
1/2 szklanki płynnego miodu lub melasy
szczypta soli
Masło ucieramy w makutrze z cukrem na puszysty krem. Dodajemy miód i jajo i dalej ucieramy. Później partiami dodajemy sypkie składniki. W tej chwili ucieranie już jest ciężką pracą więc ja masę przełożyłam do miksera i kręciłam hakiem. Po kilku minutach ciasto jest już gotowe , więc wkładamy je do lodówki na min godzinę.
Piekarnik nagrzewamy do 180stC.
Z ciasta formujemy małe kuleczki ok 2cm i układamy na blasze w dosyć dużych odstępach.
Pieczemy 12minut. Początkowe będą się nam wydawać zbyt miękkie ale spokojnie, po kilku chwilach stwardnieją a w środku będą pysznie wilgotne. (przepis mrs.polki lekko zmodyfikowałam)
KORZENNE CIASTECZKA
Nawet nie wiem kiedy je zjedliśmy...
2 szklanki mąki
1/2 łyżeczki sody
1/2 łyżeczki cynamonu
1 łyżeczka przyprawy korzennej
3/4 szkl cukru pudru
1 jajo
3/4 kostki masła
1 łyżka płynnego miodu
Suche składniki wsypujemy do miski, mieszamy. Dodajemy masło, jajo i miód o wszystko szybko siekamy nożem lub rozcieramy w rękach. Ciasto szybko zagniatamy, formujemy kulę i wkładamy do lodówki na godzinę.
Rozwałkowujemy dość cienko i wykrawamy kształty.Pieczemy w 180stC ok 7-8 minut. stojąc bacznie na straży :)
CIASTECZKA MAŚLANE
Te ciastka są proste jak barszcz a przepis pojawił się już u mnie na Facebooku więc nie będę go powielać. Zachęcam do zajrzenia a przy okazji polubienia mojej strony i pozostania ze mną na co dzień.
Tymczasem oddalam się w kuchenne pielesze testować kolejne przepisy :)
Udane przepisy pojawią się tutaj
miłego piątku ! ho, ho, ho !
xmas is coming :)
26.11.2015
Zorganizowana kuchareczka
Jedzenie w naszym domu to dla mnie sprawa wagi państwowej i włos mi się na głowie jeży gdy nie wiem co mam zrobić na obiad lub wiem ale nie mam wszystkich składników pod ręką.
Do momentu narodzin Zośki dużo czasu i nerwów marnowałam na organizowanie posiłków. Towarzystwo w połowie dość wybredne, ja wiecznie głodna a i czasu jak na lekarstwo. Poszłam więc po rozum do głowy i opracowałam system, który miał ułatwić codzienne obiadowe udręki.
Jak usprawniłam kuchenny ruch w naszym domu ?
Trzy zasady, których przestrzeganie owocuje spokojem duszy i pełnym brzuszyskiem.
Jak widzicie to tylko trzy proste zasady a mają kluczowe znaczenie w organizacji życia zapracowanej mamy kuchareczki.
Do momentu narodzin Zośki dużo czasu i nerwów marnowałam na organizowanie posiłków. Towarzystwo w połowie dość wybredne, ja wiecznie głodna a i czasu jak na lekarstwo. Poszłam więc po rozum do głowy i opracowałam system, który miał ułatwić codzienne obiadowe udręki.
Jak usprawniłam kuchenny ruch w naszym domu ?
Trzy zasady, których przestrzeganie owocuje spokojem duszy i pełnym brzuszyskiem.
1. Planowanie posiłków na cały tydzień.
Niby nic odkrywczego a zdecydowanie ułatwia życie.
Niby nic odkrywczego a zdecydowanie ułatwia życie.
Moje odwieczne pytanie "co zrobić na obiad?" jest w chwili obecnej zadawane tylko raz w tygodniu i to właśnie wtedy gdy siedzę z długopisem w dłoni i rozmyślam o tygodniowym menu.
2. Czas na zakupy.
Obowiązkowo z pełną listą zakupów. Kartka w garść i do...komputera. Tak ! Zakupy przez internet wg mnie to genialna oszczędność czasu, wygoda i szacunek dla naszego układu kostnego i nerwowego. Po kilku testach nie kupuję jednak wszystkiego - mięso i pieczywo wybieramy sami w sklepie (tzn mój chłop wybiera, bo on teraz przejął zakupową pałeczkę). Mówię Wam, zakupy online to rewelacyjna sprawa bez względu na to czy pracujemy czy siedzimy w domu. Spróbujcie przez 2-3 tygodnie a poczujecie różnicę.
2. Czas na zakupy.
Obowiązkowo z pełną listą zakupów. Kartka w garść i do...komputera. Tak ! Zakupy przez internet wg mnie to genialna oszczędność czasu, wygoda i szacunek dla naszego układu kostnego i nerwowego. Po kilku testach nie kupuję jednak wszystkiego - mięso i pieczywo wybieramy sami w sklepie (tzn mój chłop wybiera, bo on teraz przejął zakupową pałeczkę). Mówię Wam, zakupy online to rewelacyjna sprawa bez względu na to czy pracujemy czy siedzimy w domu. Spróbujcie przez 2-3 tygodnie a poczujecie różnicę.
3. Ugotować coś zjadliwego.
Dla tych co lubią to robić nie ma najmniejszego problemu ale są jeszcze tacy , dla których to przykry obowiązek i dla nich mam moją ostatnią radę. Z własnego doświadczenia wiem, że fajnie jest przynajmniej dwa razy w tygodniu ugotować obiad dwudniowy (zupa, gulasz) i to najlepiej w środku tygodnia. W weekend można poszaleć bo jest na to więcej czasu, albo w nagrodę wybrać się na zdrowy (!) posiłek do miasta.
Dla tych co lubią to robić nie ma najmniejszego problemu ale są jeszcze tacy , dla których to przykry obowiązek i dla nich mam moją ostatnią radę. Z własnego doświadczenia wiem, że fajnie jest przynajmniej dwa razy w tygodniu ugotować obiad dwudniowy (zupa, gulasz) i to najlepiej w środku tygodnia. W weekend można poszaleć bo jest na to więcej czasu, albo w nagrodę wybrać się na zdrowy (!) posiłek do miasta.
Jak widzicie to tylko trzy proste zasady a mają kluczowe znaczenie w organizacji życia zapracowanej mamy kuchareczki.
Teraz gdy jest z nami mały bobas gotowanie obiadów czasami graniczy z cudem (zupę dyniową robiłam na cztery podejścia) a zakupami zajmuje się mój chłop. Czas jednak wrócić do zakupów on-line i gotować na "jeden garnek" a wolne chwile poświęcić na coś innego (np. wypicie ciepłej kawy) .
miłego wieczoru
ja wybieram się właśnie na zakupy on-line ;)
miłego wieczoru
ja wybieram się właśnie na zakupy on-line ;)
30.07.2015
Kuchnia ziołowa
Uwielbiam zioła za ich cudowny zapach, smak i aromat jaki nadają każdej potrawie.
Odkąd mamy swój kawałek ziemi nie wyobrażam sobie życia bez zieleniny.
W tym roku posadziłam trochę więcej okazów ale jak zwykle byłam zbyt ostrożna. Zdecydowanie mam ich za mało. Bo przecież poza bieżącym spożyciem planowałam jeszcze zaprawić coś na zimę...a tu połowa już zjedzona.
Rozmaryn, oregano, tymianek, cząber, mięta, melisa, bazylia, majeranek, szczypior, pietruszka, koperek, lubczyk...mogłabym wymieniać bez końca.
Dodajemy je do mięs, ryb, napojów, ciast, serów... Ba, im bardziej zaskakujące połączenie tym lepszy smak.
No bo jak oprzeć się takim świeżutkim listkom prosto z grządki ? Susz paczkowany z marketu nie ma nic do gadania!
Macie ogródki ziołowe? Balkonowe, tarasowe czy grządkowe? Całoroczne czy sezonowe?
Dodajemy je do mięs, ryb, napojów, ciast, serów... Ba, im bardziej zaskakujące połączenie tym lepszy smak.
No bo jak oprzeć się takim świeżutkim listkom prosto z grządki ? Susz paczkowany z marketu nie ma nic do gadania!
Macie ogródki ziołowe? Balkonowe, tarasowe czy grządkowe? Całoroczne czy sezonowe?
Wczoraj zrobiłam plan ziołowego ogródka na przyszły rok. Będzie zdecydowanie większy ale teraz muszę się zadowolić tym co mam - niestety apetyt rośnie w miarę jedzenia i wkrótce mój Prawie_mąż nie będzie miał już trawy do koszenia bo cały teren zajmę warzywnikiem i zielnikiem !
Póki co zasuszyłam trochę melisy bo już zaczynała kwitnąć i powoli zabrałam się za lawendę. Co kilka dni ścinam trochę fioletowego kwiecia i zawiązuję małe bukieciki.
Później będę robić cukier , syrop i sok lawendowy. Oczywiście o olejku nie zapominając.
Mam w planie wyprodukować trochę oliwnych przetworów (pod warunkiem że wszystkiego nie zjemy).
Aktualnie eksperymentuję z nowymi sadzonkami. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem to na zimę będziemy mieć mini ogródek na parapecie kuchennym.
A to mój kuchenny ziołowy kącik, gdzie pomiędzy eksperymentami spokojnie rośnie liść laurowy.
-----------------------------------
Tymczasem żegnam się z Wami i oddalam z lawendą u boku.
38 tydzień ciąży już mi ciąży i chciałabym urodzić.
Ostatnio nawet kupiłam buty do biegania żeby szybko wrócić do formy :)
Trzymajcie kciuki i piszcie !
Bo strasznie tu pusto ...
Subskrybuj:
Posty (Atom)








