Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ogród. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ogród. Pokaż wszystkie posty

4.04.2018

Terminarz siewu warzyw dla "spóźnialskich".



Jeśli właśnie podjęłaś decyzję, że chcesz uprawiać ogród warzywny ale masz wrażenie, że okazja zaraz przemknie Ci koło nosa to UWAGA - rozpoczęliśmy intensywny kwiecień.Teraz jest TEN MOMENT by ruszyć do boju.

Co prawda ogród dopiero zaczyna się nagrzewać więc prace w warzywniku w tym sezonie są mocno opóźnione.
Nic straconego więc i Ty masz szanse zostać działkowcem roku 2018.

Ziemia nadaje się już do pracy więc ja powoli, skrzynka po skrzynce, likwiduję wszystkie chwasty i zabieram się za pierwsze siewy. Najpierw na tapetę idzie goszek cukrowy bo on powinien być już dawno w glebie. Później będą rzodkiewki, pietruszki, buraki i cały ten warzywny kram. Mam czas do połowy kwietnia bo później rusza mój nowy projekt ale o tym jeszcze chwilę pomilczę ;)

W związku z tym, że zostałam poproszona o przygotowanie takiego podstawowego terminarzu siewu warzyw dla "spóźnialskich" to mam dla Was mini tabelkę.  (pozdrowienia dla Moniki P.)


WARZYWA TERMIN SIANIA TERMIN SADZENIA ROZSADY
bakłażan - V-VI
bób III-IV IV
brokuł - IV-VII
brukselka - V-VI
burak ćwikłowy (1/2 poł) IV-VI -
burak liściowy (1/2poł)IV-VII -
cebula III-IV IV-V
dynia V V
fasolka szparagowa V-VII -
groszek cukrowy III-IV(do 15.04) -
kabaczek V V-VI
kalafior - IV-V
kalarepa - III-V
koper III-VII -
marchew III-VI -
ogórek V V(1/2 poł)
papryka - V-VI
pietruszka III-V -
pomidor - V-VI
por III-IV IV-V
rzodkiew IV-VII -
rzodkiewka II-IX -
sałata IV-VI V
szpinak III-IV -







ps. Wszystkie ciepłolubne rośliny czyli pomidory, papryki, ogórki, dynie i cukinie muszą czekać do połowy maja a nawet do 25.05. W naszym kraju jest zawsze duże ryzyko występowania przygruntowych przymrozków w okolicy Zimnych Ogrodników , a dla tych roślin tak drastyczny spadek temperatury jest zabójczy. Nie spiesz się zbytnio. Wszystko urośnie w swoim czasie a ochrona przed zimnem da Ci większe plony


Z wieści ogólnych u mnie w domu pod południowym oknem dzieje się całkiem dużo. Wszystko powoli rośnie, coś jest przesadzane, coś podlewane, coś wywalane. Generalnie nie wiem w co ręce włożyć ;)


A jak u Ciebie na wiosennym froncie? Daj znać w komentarzu :) Będzie mi bardzo miło !
Pozdrawiam wszystkich obolałych ogrodników.

27.03.2018

Skorupki jaj - jak je wykorzystać w domu i w ogrodzie.



Hej, hej !

Tak jak obiecałam, nadrabiam zaległości. Co prawda okres świąteczny pewnie spędzę w kuchni ale już w kwietniu zaleje Cię kolejna fala nowych wpisów na blogu. 

Skoro już wywołałam temat świąt to dziś rzecz będzie o skorupkach od jaj, które teraz są hurtowo gromadzone w naszej kuchni.

Od kilku lat magazynuję je w dużym wiadrze, na bieżąco kruszę i co roku wykorzystuję w ogrodzie.
Chcesz wiedzieć co z nimi robię? 
No więc :

1. Dodaję do kompostu bo rewelacyjnie wzbogacają go w wapń i wiele innych mikroelementów.

2. Rozsypuję wokół młodych warzyw a szczególnie w pobliżu sałat bo ich ostre brzegi skutecznie utrudniają wędrówki ślimakom.

3. Wzbogacam nimi glebę w warzywniku. Skorupki można dodawać również do gleby w której rosną rośliny zasadolubne jak np lawenda. 

4. Jeśli nie masz ogrodu to sproszkowane skorupki możesz śmiało mieszać z ziemią roślin doniczkowych.

5. Podobno woda po gotowaniu jajek jest dobra do podlewania kwiatów, ale tego nigdy nie próbowałam.

Bardzo wiele organicznych odpadków kuchennych można wykorzystać w ogrodzie bo przecież w naturze nic nie ginie.

O innych trikach opowiem Ci później a teraz idę ugotować kolejną porcję jajek. Pasta na kolację będzie jak znalazł ;)



26.03.2018

Warzywnik w pojemnikach czyli coś dla zapaleńców bez ogrodu.

Jeśli myślisz, że ogrodnictwo i uprawa własnych warzyw to hobby tylko dla działkowców lub posiadaczy domów z ogrodem to muszę Cię rozczarować. 
I teraz uwaga - po przeczytaniu tego posta na pewno pobiegniesz do sklepu ogrodniczego po wór ziemi i donice więc jeśli nie chcesz załapać bakcyla to lepiej zmykaj na herbatę.

No bo jak przejść obojętnie obok szansy zjedzenia pomidorów z własnej uprawy?

Ale zacznijmy od początku. 
Jest kilka warzyw, które możesz spokojnie testować na swoim balkonie. Rośliny generalnie do wzrostu potrzebują żyznej ziemi , słońca i wody, więc jeśli możesz im zapewnić takie warunki to one odwdzięczą Ci się smakiem i aromatem.

Oczywiście nie będą to plony na skalę masową, ale poza walorami estetycznymi będziesz mogła / mógł sprawdzić smak prawdziwego warzywa i porównać do tego jałowego z marketu. Warzywne kompozycje wzbogacisz kwiatami i spowodujesz, że wszystkim w okolicy oczy wyjdą na wierzch.

Czyli jak? Już zasiałam ziarno w Twoim serduchu?
Nie martw się. Nie musisz hodować roślin od nasionka, to już jest level dla większych zapaleńców. Wystarczy rozejrzeć się po okolicy a na pewno natrafisz na kogoś ze sprzedażą własnej rozsady.

No to zaczynamy odliczanie.

WARZYWA ,  KTÓRE SPOKOJNIE MOŻESZ HODOWAĆ W POJEMNIKACH.

1. POMIDORY
Pamiętam wygląd i zapach pomidorów, które rosły u mojej Babci na wsi. Bawole serca i Malinówki. Było to lata świetlne temu ale pamięć mnie nie zawodzi. W dzisiejszych czasach można szukać ze świecą tak aromatycznych owoców. Niestety komercja zabija smak i aromat.
Oczywiście te odmiany są dość wymagające więc proponuję zacząć od łatwiejszych w uprawie pomidorów koktajlowych. Świetnie do tego nadają się odmiany : Maskotka i Tumbling Tom Red . Kup odmianę w donicy wiszącej lub połącz z kwiatami. Te odmiany nie wymagają palikowania ale nie lubią wiosennych chłodów więc na zewnątrz dopiero po Zimnej Zośce. No i muszą mieć przynajmniej przez 5-6 godzin solarium więc północne wystawki w ogóle nie wchodzą w grę.




2.OGÓRKI
Są trochę trudniejsze w uprawie niż pomiksy, wymagają też palikowania i podwiązywania ale smak nie do podrobienia. Tutaj ważna jest regularność podlewania bo inaczej mogą troszkę zgorzknieć. Nie lubią chłodów więc na balkon wystawiamy dopiero po 20 maja. Szukaj odmian krótkich bo one lepiej ogarniają życie w donicy.



3.ZIEMNIAKI
Jeśli znacie kogoś kto ma tzw sadzeniaki, to nie wahajcie się ani chwili i zabierzcie mu kilka takowych. Podkiełkujcie na parapecie a później wsadźcie do dużego worka z ziemią.  3 tygodnie po kwitnieniu będą bajeranckie młode ziemniaczki na obiad. Smak prima sort.



4. PAPRYKA OSTRA
To jest mój największy ogrodowo-doniczkowy hit. Mimo, że lubi ciepło i sucho to rośnie u mnie jak na drożdżach. Wystarczy posadzić w donicy i podlewać od czasu do czasu. Jeśli chcemy bardziej pikantne to podlewamy skromniej. Musimy tylko pamiętać, że papryka jest strasznie żarta i konieczne jest dokarmianie co ok 2 tygodnie jakimś ekologicznym nawozem.



5.CUKINIA
Rośnie jak chwast a z jednego krzaczka można uzyskać ok 60 owoców. Czy muszę pisać dalej?
Lubi ciepło i jest żarta.



6.STRĄCZKOWE
Fasola tyczna i groch cukrowy. Powiem szczerze , że jak kiedyś zobaczę u kogoś 2 m fasolę tyczną na balkonie to padnę z zachwytu. I chyba w tym roku sama wysieję do donicy. Ot taki eksperyment znudzonej ogrodniczki ;)




Mniej więcej wiesz w czym możesz wybierać. Tak naprawdę w donicy wyhodujesz wszystko, w zależności od nastroju nawet rzodkiewkę, marchew i sałatę możesz mieć na pęczki. No chyba, że z warzyw najbardziej lubisz schabowego.Wtedy nie jestem w stanie nic zrobić.

Jeśli jednak warzywa to wg Ciebie zbyt dużo zachodu, posadź sobie chociaż miętę a na letni wieczór do mojito będzie jak znalazł ;)



Grasz w zielone?
Daj znać czy Cię przekonałam :)






25.03.2018

Produkcja własnej rozsady - czyli wiosna panie sierżancie ;)

Witajcie Moi Drodzy.

Ja wiem, że mam niezłe tyły na blogu ale tak mnie życie pochłonęło, że idea "slow life" ładnie wygląda tylko na zdjęciach.

Powiem wprost - od początku marca nie robię nic innego jak tylko obmyślam co i w co posiać.

Dlaczego?

Bo nadszedł ten piękny moment aby zająć się na całego produkcją własnej rozsady.

Nie jest to zbyt trudne. Jedyne co musicie sprawdzić to czy Wasze okna skierowane są na południową stronę świata. Jeśli tak to macie piękne pole do popisu. Do pełni szczęścia brakuje jeszcze nasion (polecam W.Legutko) , ziemi do produkcji rozsad (używam Substrala) , wody (odstanej kranówki) i plastikowych pojemników z dziurkami w dnie (idea zero waste).

To wszystko.

Kolejność działania chyba jest na tyle oczywista, że ją tutaj pominę ale zabawa dopiero się zaczyna.
Jeśli chcecie odnieść sukces powinniście pamiętać, że nasiona w pierwszej fazie potrzebują dużo wilgoci a gdy już pojawią się zielone elementy to musimy ofiarować im sporą dawkę słońca.

Później naszą powinnością jest codzienne doglądanie i podlewanie roślin.

Gdy przyjdzie moment, w którym sadzonka wypuści dwie pary liści właściwych (pierwsza para to liścienie i nie o nich mowa)  powinniśmy przesadzić ją do większego pojemnika.

Parę lat temu jako totalny amator kupowałam tylko i wyłącznie plastikowe pojemniki do produkcji rozsady natomiast z czasem nauczyłam się wykorzystywać każdy plastik, który pojawił się w kuchni.

Z własną rozsadą musimy się dobrze zaprzyjaźnić bo trochę z nami pomieszka. Jednak bez względu co produkujemy musimy pamiętać, że takich wychuchanych w domowych pieleszach roślin nie możemy od razu wystawić na powietrze.  Na jakieś dwa tygodnie przed tym momentem powinniśmy zacząć je hartować aby nabrały siły i mogły sprostać niełatwym warunkom atmosferycznym.
Wystawiamy na chwilę na świeże powietrze (oczywiście w cień i gdy temperatura jest na plusie) a z dnia na dzień wydłużamy czas aklimatyzacji.

Moja rozsada na tym etapie wygląda jak na zdjęciach poniżej. Za chwilę ilość doniczek dramatycznie wzrośnie bo przyjdzie moment pikowania i przesadzania. Mężu - kombinuj nowe regały do salonu ;)







Jeśli macie konta na instagramie to zapraszam Was do mnie bo tam chyba jestem najbardziej aktywna.

https://www.instagram.com/podmiejski_azyl/

Jeśli macie jakieś pytania do tego wpisu to nie wstydźcie się. Piszcie śmiało.
Ja natomiast obiecuję poprawę i więcej wpisów na blogu...a będzie o czym bo na kwiecień zaplanowałam niezłą rewolucję :D



24.01.2018

Kilka ogrodniczych myśli...

Moi Drodzy. Styczeń powoli dobiega końca a to oznacza coraz szybsze nadejście wiosny.
Mamy jeszcze chwilę aby przeglądać ogrodnicze książki, doczytywać ciekawostki i zaopatrywać się w nowe nasiona (nadszarpując przy tym swój budżet). Gdy sezon ruszy na dobre to już nikomu sił nie starczy aby oddawać się namiętnej lekturze...wówczas będziemy każdą wolną chwilę spędzać na świeżym powietrzu.

Ja w tym roku zaplanowałam dość duże wydarzenie ale na ten moment jeszcze niczego zdradzić nie mogę. Pewne jest jednak to, że warzywnik i ogródek ziołowy będą w tym roku dopieszczone.

Rabata bylinowa powinna sobie sama poradzić. Wiosną planuję dobrze ją odchwaścić, wyściółkować kompostem i czekać na obfite kwitnienie. Wszystkie byliny kupiłam w Szkółce u Państwa Barcikowskich i jestem z nich bardzo zadowolona. Nie miałam chyba ani jednej straty ;)
Najbardziej rozkochana jestem w jeżówkach, ostróżkach i floksach. A jakie są Wasze bylinowe faworytki?





Ogródek ziołowy częściowo zdezorganizowałam jesienią aby wiosną mieć mniej pracy, ale wiecie jak to jest...praca w ziemi nigdy się nie kończy ;) Muszę przyznać, że sukcesywnie zmniejszam połacie trawy i w tym sezonie chyba znowu to zrobię na rzecz ziół. Zużywam ich w kuchni tak dużo, że część zapasów skończyła mi się już w grudniu.

Zioła nie wymagają specjalnej opieki i naprawdę udają się bez względu na to jak kapryśna jest pogoda. Także jakby ktoś chciał zacząć swoją przygodę z ogrodnictwem to polecam wystartować z ziołami. Mało pracy a wielki efekt! Służę pomocą ;)


Chciałabym się z Wami podzielić moimi nasionkowymi dobrami ale najpierw muszę je uwiecznić na zdjęciach więc ten temat zostawię dla kolejnego posta ;)

***

Na zakończenie jeszcze krótki tekst do rozważenia....

" Kobiety usypywały na poletku szereg kopczyków, oddalonych o krok jeden od drugiego. Na szczycie każdego umieszczały ziarno kukurydzy, a po dwóch tygodniach dosypywały ziemi i wciskały w nią ziarnko fasoli. Gdy oba nasiona wykiełkowały i zaczęły rosnąć, we wgłębieniu powstałym przy usypywaniu kopczyka umieszczały nasionko dyni.

Gdy kukurydza rosła, fasola wykorzystywała ją jako podpórkę, jednocześnie wzbogacając w glebę azot i żywiąc siebie , kukurydzę oraz dynię. W korzystnych warunkach, zapewnianych przez dwie pierwsze rośliny, dynia rozwijała swoje pędy na wszystkie strony, swoimi dużymi liśćmi dusząc chwasty i zatrzymując wilgoć. Wszystkie trzy rośliny rosły razem, korzystając na tym i obficie owocując." (Carol Klein "Uprawiamy warzywa")

Czyż to nie doskonały przykład harmonijnej uprawy? Jestem zafascynowana mądrością jaką posiadały w dawnych czasach indiańskie kobiety. Ogrodnictwa nauczyły się przez obserwację. Były w stanie wyżywić całą rodzinę tylko dzięki w/w roślinom. Czyż to niesamowite?

My mamy sklepy z półkami uginającymi się od E-składników, wydaje nam się że jemy zdrowo gdy sami coś "obrobimy" i ugotujemy. Niestety to tylko złudzenie. W dzisiejszych czasach przemysł jest tak naszpikowany substancjami chemicznymi, że nawet nie jesteśmy w stanie sobie tego wyobrazić.

A irokeskie kobiety miały tylko 3 rośliny...

                                                                  ...dobrej nocy :)

19.01.2018

Styczniowe gary

Jak widać na załączonym zdjęciu - w końcu posypało śniegiem.
Bałwan przed domem stoi, orła młoda zrobiła i póki co jeszcze nie mierzi nas ta biel, mimo że mąż co rano szufluje podjazd (jak to w tej znanej starszemu pokoleniu piosence*).

Nie chcę długo rozprawiać nad tym śnieżnym puchem, chociaż jako ogrodnik jestem z niego nad wyraz zadowolona. Jeśli nie wiecie to ja Wam zdradzę, że rośliny otulone białą pierzyną lepiej znoszą zimowe, mroźne, wschodnie wiatry...Taaaak!! Bo to nie ujemne temperatury tylko te zdradzieckie wiatry wystawiają naszych zielonych przyjaciół na straszny stres i trudną walkę. To one przyczyniają się do zagłady wrażliwców.


Nie wiem jak Wy ale ja z racji lenistwa nie okryłam w ogrodzie ani jednej rośliny. W sumie trochę żałuję, że budleja została bez ubranka jednak liczę na to, że mimo wszystko odrodzi się pięknie w nowym sezonie, a barbulę pewnie szlag już dawno trafił. Jakoś umknęło mi, że ta roślina nie lubi chłodów...także będę musiała się z nią pożegnać. Zapytacie pewnie "dlaczego nie okrywasz włókniną kobieto?".  A no dlatego , że tworzę ogród z roślin, którym służy nasz klimat i przetrwają wietrzne zimy jak i suche lato. Ja dzięki temu oszczędzam sobie pracy i nie muszę pamiętać co okryć a co nie, kiedy odkryć a kiedy nie...I niech pierwszy rzuci kamień ten co nigdy nie miał takich dylematów ;)

Jeśli już wywołałam temat dylematów to muszę przyznać, że przeglądanie stron z nasionami wpędza mnie w lekki zawrót głowy. Tyle chciałabym mieć, tyle chciałabym kupić...tylko kto to wszystko później obrobi ;)
Kwiaty już mam przygotowane, w tym roku będę samodzielnie produkować dużo nowości. Cały czas tworzę listę do warzywnika, no bo jak tu upchać wszystko co mi się marzy ?

No a to i tak nie wszystko...w tym roku trochę poszaleję ogrodniczo ale o tym będzie później :)

Jak tam Wasze nasionkowe dobra? Wszystko już przygotowane? Zaczęliście już wielkie odliczanie?
Za chwilę luty...a po 20-stym można już siać papryki, groszki pachnące, kleome, tunbergie i werbenę patagońską :) Kto się skusi? Może zorganizujemy wspólne sianie na facebook'u?



*kto wie o jaką piosenkę mi chodzi?

29.11.2017

Jarmuż


Piękna Scarlet.

Wyjątkowe warzywo na mroźne dni. Poza tym, że pięknie wygląda to jeszcze ma super wartościowe liście bogate w żelazo, wapń, witaminy C, K E, z grupy B oraz związki o działaniu antynowotworowym.

Uprawa nie jest skomplikowana. Na przełomie maja i czerwca trzeba zacząć myśleć o produkcji rozsady. Moja niestety została przeze mnie zapomniana i uschła dlatego na początku lipca wysiałam nasiona prosto do ziemi. Jak widać rośliny wzeszły i czują się u nas dobrze.

Jarmuż należy do kapustowatych więc jest narażony na bielinka czy kiłę kapuścianą.
Młode sadzonki wystarczy do października okrycia starą firanką aby uchronić przed szkodnikami. No i co najważniejsze w eko uprawach należy zachować płodozmian.

Liście można zbierać przez całą zimę. Ja robię z nich koktajl z dodatkiem pomarańczy. Nie próbowałam jeszcze chipsów a podobno są świetne. Do czego wykorzystacie te zdrowe liście to już zależy od Waszej fantazji, dla mnie najfajniejszy jest fakt, że rosną bez dodatku chemii .

Uprawiacie jarmuż w swoich ogrodach? Jakie macie doświadczenia? W jakiej formie zjadacie liście?


8.11.2017

Mata "polska grządka" dla dużych i małych.


Lubię eksperymentować i testować różne nowości w ogrodzie. Dzięki temu praca w ziemi nigdy nie jest nudna.
Powiem szczerze, że nie wiem co to będzie gdy już zrealizuję wszystkie ogrodnicze plany...chyba trzeba będzie kupić kolejny kawałek ziemi ;)

W tym roku dostałam w prezencie od firmy W.Legutko matę "polska grządka". Były na niej umieszczone nasiona cebuli, pietruszki, buraków, sałaty i rzodkiewki. Oczywiście od razu wiedziałam, że ją wykorzystam żeby porównać uprawę takich warzyw z tymi sianymi z ręki.

Po wyłożeniu do skrzynki i przysypaniu ziemią moją uwagę koncentrowałam tylko na podlewaniu i powolnym obserwowaniu wzrostu roślin.

Jak się okazało wszystkie warzywa świetnie wyrosły i zostały przez nas skonsumowane. Ba! Buraki wyrosły mi tylko tutaj, bo w pozostałych skrzyniach uprawa buraczków w ogóle mi się nie udała.

Dodatkowym plusem był minimalny wzrost chwastów w obrębie tkaniny także jak dla mnie rewela !

A dla kogo jest takie cudo? Myślę, że dla "poszukujących", którzy do końca nie wiedzą czy ogrodnictwo jest ich pasją ale mają kawałek ziemi pod uprawę. Poza tym wydaje mi się , że to może być świetna zabawa dla dzieci, które będą uprawiały swoją własną warzywną grządkę. Biorąc pod uwagę jakimi niejadkami potrafią być maluchy (szczególnie jeśli chodzi o zdrowe warzywa) to jest całkiem dobra opcja!

No i najważniejsze. Warzywa wyrosły mi bez grama chemii. Zbiory może nie były spektakularne ale do koszyka wpadła pyszna zielenina na kanapki, pietrucha do zupy a i na barszcz buraków starczyło ;)




Polecam i już planuję jedną skrzynię dla moich dziewczyn co by sobie warzywka hodowały w następnych sezonach ;)

24.10.2017

Do róż trzeba dorosnąć...

No dobrze, ale najpierw krótkie podsumowanie prac w ogrodzie.
Po sierpniowych porodach, emocjach i ogarnianiu nowego świata nastała jesień. I okazało się, że moje myśli nadal kręcą się w okół ogrodu. Nie przysłoniły ich pieluchy, karmienia i nocne płacze. O dziwo mam tyle samo zapału do pracy a może nawet i więcej tylko...czasu brak, czasu brak :)
Początkowo nie mogłam pracować z widłami więc zatrudniliśmy dwóch mężczyzn do pomocy aby ogarnęli pobieżnie burdel jaki powstał pod moją nieobecność (czyli jakiś dobry miesiąc albo i półtora). Panowie skupili się na wyrywaniu chwastów i przygotowaniu ziemi pod nową rabatę bylinową.
Tak, tak. Moja rabata uległa kolejnemu przeobrażeniu, ale obiecuję że to już ostatnie. Teraz nabrała ostatecznego kształtu i będzie można w końcu pomyśleć o obramowaniu z cegły (nie da się ukryć, że schludny brzeg to plus pięć na wyglądzie całości).
Skoro ziemia była przygotowana to gdzieś w tzw międzyczasie zamówiłam nowe byliny od Barcikowskich a stare podzieliłam i porozsadzałam.
Oczywiście nie zapomniałam o wiosennych kwiatach cebulowych i zamówiłam trochę czosnku ozdobnego i tulipanów (postawiłam tylko na dwa kolory - fiolet i żółty).
Wrzesień minął migiem a pod koniec miesiąca zaczęły nachodzić mnie myśli o różach.
Mam wrażenie , że do tych kwiatów trzeba dorosnąć tak jak do wigilijnego karpia , którego polubiłam dopiero po trzydziestce. Poczytałam trochę w internecie, żeby się dowiedzieć czegoś  więcej o różach no i się skusiłam.
Zakupiłam cztery krzaczki z odkrytym korzeniem. Wszyscy ogrodnicy zgodnie twierdzą, że rośliny w takiej formie a i właśnie te sadzone jesienią o wiele lepiej się przyjmują i są mniej podatne na choroby. No więc skoro wszyscy tak twierdzą to znaczy , że ..coś w tym jest !
Dwie różne burbońskie już dzisiaj zadomowiły się w naszej ziemi, na kolejne jeszcze chwilę muszę poczekać. Skusiłam się na róże jadalne bo już marzę o ucieranych płatkach z cukrem i dodawaniu ich do ciasta domowej roboty :)
Dzisiaj posadziłam Louise Odier i Isaac Periere. Zgodnie z zaleceniami róże najpierw kilka godzin moczyły się w wiadrze, później dokładnie spulchniłam ziemię widłami , podsypałam obornikiem granulowanym i zadołowałam krzaczki tak aby miejsce okulizacji było ok 3-5cm pod ziemią.
Muszę jeszcze zrobić kopczyki z kory, żeby ochronić przed mrozem ale dzisiaj już nie zdarzyłam bo nastała jesienna ciemność i nadszedł czas kąpieli małych brzdąców.
A no i jeszcze dziś wpadłam na chwilę do ogródka ziołowego żeby zrobić totalną demolkę, wyrzuciłam część skrzynek, poprzesadzałam co jeszcze się dało i ...ale o tym będzie później :)

Zostawię Was teraz z kilkoma kadrami z mojego jesiennego ogrodu.
Dajcie mi znać czy znacie w/w róże i jak się sprawują w Waszych ogrodach.

A jak chcecie więcej zdjęć to zapraszam na mojego instagrama @podmiejski_azyl












22.07.2017

Leniwa sobota.


Ostatnio rzadko nam się zdarza siedzieć w domu cały dzień. 

"Brak planu" to czasem najlepsza opcja, żeby trochę odpocząć. 
Nigdzie nie trzeba jechać.
Można popatrzeć.


Więc i Was zostawiam z kadrami z dnia dzisiejszego...