29.11.2017

Jarmuż


Piękna Scarlet.

Wyjątkowe warzywo na mroźne dni. Poza tym, że pięknie wygląda to jeszcze ma super wartościowe liście bogate w żelazo, wapń, witaminy C, K E, z grupy B oraz związki o działaniu antynowotworowym.

Uprawa nie jest skomplikowana. Na przełomie maja i czerwca trzeba zacząć myśleć o produkcji rozsady. Moja niestety została przeze mnie zapomniana i uschła dlatego na początku lipca wysiałam nasiona prosto do ziemi. Jak widać rośliny wzeszły i czują się u nas dobrze.

Jarmuż należy do kapustowatych więc jest narażony na bielinka czy kiłę kapuścianą.
Młode sadzonki wystarczy do października okrycia starą firanką aby uchronić przed szkodnikami. No i co najważniejsze w eko uprawach należy zachować płodozmian.

Liście można zbierać przez całą zimę. Ja robię z nich koktajl z dodatkiem pomarańczy. Nie próbowałam jeszcze chipsów a podobno są świetne. Do czego wykorzystacie te zdrowe liście to już zależy od Waszej fantazji, dla mnie najfajniejszy jest fakt, że rosną bez dodatku chemii .

Uprawiacie jarmuż w swoich ogrodach? Jakie macie doświadczenia? W jakiej formie zjadacie liście?


11.11.2017

Sok z aronii czyli #superfood


Przypominało mi się dzisiaj, że w zamrażarce czeka na mnie aronia. Biorę się zatem za domowe przetwórstwo i wycisnę z niej sok :)

Nie wiem czy wiecie ale taki napój jest bogactwem wielu witamin i związków działających korzystnie na nasz organizm. Wzmacnia naczynia krwionośne, obniża poziom cholesterolu, wzmacnia wzrok, odżywia skórę, zwalcza wolne rodniki także jak widać lepiej być nie może !

Zdrowie pochodzące z natury jest o wiele cenniejsze niż suplementy diety :)
Pamiętajcie, że profilaktyka przede wszystkim a skoro mamy pod ręką taki superfood to dlaczego z niego nie skorzystać ?

Sok oczywiście robię bez dodatku cukru i kwasku cytrynowego. Czysty zostanie doprawiony miodem dopiero przed wypiciem. Może być dodany do wody albo herbaty. Powiem szczerze , że z aronią dopiero zaczynam zabawę bo zawsze wydawała mi się zbyt gorzka. Teraz już jestem mądrzejsza o cenną radę - aronia musi być przemrożona...albo na krzaku albo w zamrażarce , wtedy gubi swój cierpkawo gorzki posmak.

Dajcie znać czy Wy też robicie sok z aronii :)
Miłego...


08.11.2017

Mata "polska grządka" dla dużych i małych.


Lubię eksperymentować i testować różne nowości w ogrodzie. Dzięki temu praca w ziemi nigdy nie jest nudna.
Powiem szczerze, że nie wiem co to będzie gdy już zrealizuję wszystkie ogrodnicze plany...chyba trzeba będzie kupić kolejny kawałek ziemi ;)

W tym roku dostałam w prezencie od firmy W.Legutko matę "polska grządka". Były na niej umieszczone nasiona cebuli, pietruszki, buraków, sałaty i rzodkiewki. Oczywiście od razu wiedziałam, że ją wykorzystam żeby porównać uprawę takich warzyw z tymi sianymi z ręki.

Po wyłożeniu do skrzynki i przysypaniu ziemią moją uwagę koncentrowałam tylko na podlewaniu i powolnym obserwowaniu wzrostu roślin.

Jak się okazało wszystkie warzywa świetnie wyrosły i zostały przez nas skonsumowane. Ba! Buraki wyrosły mi tylko tutaj, bo w pozostałych skrzyniach uprawa buraczków w ogóle mi się nie udała.

Dodatkowym plusem był minimalny wzrost chwastów w obrębie tkaniny także jak dla mnie rewela !

A dla kogo jest takie cudo? Myślę, że dla "poszukujących", którzy do końca nie wiedzą czy ogrodnictwo jest ich pasją ale mają kawałek ziemi pod uprawę. Poza tym wydaje mi się , że to może być świetna zabawa dla dzieci, które będą uprawiały swoją własną warzywną grządkę. Biorąc pod uwagę jakimi niejadkami potrafią być maluchy (szczególnie jeśli chodzi o zdrowe warzywa) to jest całkiem dobra opcja!

No i najważniejsze. Warzywa wyrosły mi bez grama chemii. Zbiory może nie były spektakularne ale do koszyka wpadła pyszna zielenina na kanapki, pietrucha do zupy a i na barszcz buraków starczyło ;)




Polecam i już planuję jedną skrzynię dla moich dziewczyn co by sobie warzywka hodowały w następnych sezonach ;)

04.11.2017

Czosnek ozimy


Przełom października i listopada to dobry moment, żeby posadzić czosnek ozimy a w związku z zakończeniem sezonu ogrodniczego, każda myśl o grzebaniu w ziemi przyprawia ogrodnika o szybsze bicie serca :)

Także wiecie...zbierałam się do tego czosnku już od kilku tygodni ale nie wiedziałam jak ugryźć temat zakupu odpowiednich ząbków. Na straganach nie zawsze wiadomo co to za odmiana, poza tym ja w domu z dziećmi mam małe możliwości mobilne a mąż no to wiadomo.

Z pomocą przyszła mi koleżanka ogrodniczka z instagrama, która nadwyżkę swojego czochu przysłała mi w kopercie do domu. Ot tak. Z czystej dobroci serca (jak dobrze, że są jeszcze tacy ludzie na świecie). (@szarlatownia - jeszcze raz dziękuję ).
I tak o to mam ! Mój własny Harnaś. Czosnek ozimy do zadań specjalnych.

Bo musicie wiedzieć, że czosnek zimowy to nie to samo co wiosenny.
Ten na zimę tworzy pędy kwiatostanowe i tak sobie czeka na cieplejsze dni, a wiosną szybciej dojrzewa i tworzy większe główki. Jest natomiast gorszy do przechowywania więc trzeba go szybko zjadać ;)


Podobno udaje się na każdej ziemi i nie sposób go nie wyhodować.
Ohoho !
Już nie takie cuda słyszałam...Nie potwierdzę póki się sama nie przekonam :)

Po dokładnym odchwaszczeniu ziemi sadzimy ząbki na głębokość 6-10cm  i czekamy....



Koło lipca nastąpi zbiór główek. Czy uda mi się zebrać dobry plon? Sprawdzimy za kilka miesięcy. Podobno lepiej zarządzić zbiór szybciej niż później (?) aby główki nie przeleżały w tej ziemi za długo.

To mój pierwszy raz więc wiecie....Zobaczymy jak mi pójdzie.

Aaaa i jeszcze jedno. Gdzieś kiedyś wyczytałam, że ząbki czosnki wsadzone pod drzewem brzoskwini chronią przed kędzierzawością liści. Nigdzie nie udało mi się potwierdzić tej informacji więc postanowiłam przekonać się we własnym ogrodzie. Co mi szkodzi.

A jak u Was się mają czosnkowe historie?

02.11.2017

Kwiaty jednoroczne do poprawki.





...a miało być tak pięknie...




Wraz z nadejściem pierwszym przymrozków nadszedł czas by podsumować moją uprawę kwiatów jednorocznych.

Jeśli jesteście fanami Gardeners' World to za pewne pamiętacie serię , w której Rachel De Thame testowała różne rabaty na kwiaty cięte. Były to kwiaty jednoroczne siane do podwyższonych grządek. Nie pamiętam dokładnie które gatunki wiodły u niej prym ale wiem, że najmniej sprawdziła się rabata mieszana (czyli tzw mix nasion). Po pierwsze była trudna w odchwaszczaniu na początkowym etapie wzrostu, a poza tym efekt końcowy mimo wszystko był nadto chaotyczny i mało efektowny.

Do takich samych wniosków doszłam tego lata gdy przed płotem warzywnika zamiast pięknej rabaty, ujrzałam mało sprecyzowany różnokolorowy busz. Kwiaty posiałam zbyt gęsto i tłamsiły się mocno na grządce a poza tym zbyt duża mieszanka kolorystyczna ostatecznie nie przypadła mi do gustu.

Groszki pachnące uwielbiam nie tylko za zapach i będę im wierna co roku ale pozostałe kwiaty wskoczą na wydzielone rabaty do warzywnika i posegregowane będą spokojnie dojrzewać.
Nagietki , nasturcje, kosmosy...osobno. Wtedy będzie można nacieszyć nimi oko, uszczknąć coś do wazonu i jeszcze zrobić z nich jakiś użytek.

Przed płotem natomiast planuję stworzyć rabatę z wieloletnich bylin , połączoną z wysokimi słonecznikami i daliami. Może też znajdzie się miejsce na róże ...?

Zobaczymy co nam przyniesie kolejny sezon, chociaż już wiem że będzie ciekawie :)


Maki cichaczem wskoczyły za płot i zakwitły jesienią ;)

Rabata z jednorocznych była moim tegorocznym eksperymentem. Wizja niestety nie pokryła się z rzeczywistością. Po prostu to nie "to" więc chcę wprowadzić zmiany i za to właśnie lubię pracę w ogrodzie. Można co sezon wprowadzać nowości a każda porażka jest dobrym doświadczeniem na przyszłość.

***
Macie ulubione kwiaty jednoroczne?
Lubicie z nimi eksperymentować w ogrodzie ?
Siejecie mieszanki nasion?
Pochwalcie się jak to u Was wygląda :)

Do miłego !

29.10.2017

Warzywnik przed zimą.

Gdybym w dzieciństwie wiedziała, że tak polubię pracę w ziemi to już dawno zajmowałabym się uprawą różnych roślin na działce u rodziców lub w donicach na balkonie. Niestety (albo stety) o pewnych rzeczach dowiadujemy się czasami z opóźnieniem. 

***

Wczoraj mimo niepogody przekopywałam skrzynki, usuwałam chwasty i tak sobie dumałam nad życiem. Cudowna praca dla ciała i ducha chociaż ostatecznie wietrzna i deszczowa aura przegoniła mnie do domu. Jeszcze zostało mi trochę pracy ale bez zbędnego pośpiechu, mam nadzieję, że do grudnia jeszcze trochę nadgonię. Wszyscy zapowiadają zimę stulecia ale powiem szczerze, że jakoś tego nie widzę :)

W kilku skrzyniach rosną poplony i chyba nie będę już ich przekopywać. Niech zostaną tak do wiosny.
Pozostałe (oczyszczone) skrzynie muszę jakoś zabezpieczyć i właśnie wymieniam spostrzeżenia z koleżanką ogrodniczką z instagrama. Jest opcja aby wyłożyć je kartonem a na wierzch nasypać skoszoną trawę lub liście. Co prawda ja liści nie mam bo moje drzewa zbyt małe, ale zawsze mogę wyjść na drogę coś tam nagrabić. Jedna skrzynka z jarmużem zostanie z nami do wiosny ale resztę muszę jakoś zaadoptować do zimy. 

No właśnie. Jak u Was wyglądają takie przygotowania ? Tylko przekopujecie ziemię  ? Nawozicie ?
Nic nie robicie ?

Ja ciągle się uczę i testuję różne sposoby. Jestem ciekawa jak Wy podchodzicie do tego tematu.
Łysa ziemia to chyba najgorsza opcja jaka może być, chociaż na początku mojej przygody z warzywnikiem taką właśnie zostawiałam na kilka miesięcy.

Teraz wiem , że w eko uprawach trzeba jeszcze bardziej dbać o glebę bo warzywa nie wyrosną sobie zdrowe ot tak, czerpiąc energię z kosmosu. Dbanie o ziemię procentuje ! 





27.10.2017

Marchewkowy projekt !

Przez pierwsze dwa sezony mojego warzywnika marchew była warzywem, o którym mogłam pomarzyć.
Nie mogłam zrozumieć dlaczego w ogóle nie chce mi urosnąć i ostatecznie jestem zmuszona likwidować całe zagony tyci marchewek wielkości odpowiedniej dla krasnoludka.
Do tego po głowie kłębiły mi się frustrujące wspomnienia marchwi uprawianej przez moją Babcię lata temu....u niej wszystko rosło jak na drożdżach.
Wydawało mi się, że wystarczy postępować zgodnie z zaleceniami innych i wszystko będzie cacy  , OTÓŻ NIE ! Niestety samemu trzeba sporo eksperymentować i wyciągać wnioski z własnych błędów (i to ogrodnik amator lubi najbardziej).

Po pierwsze. Marchew nie może być siana zbyt wcześnie. Nawet te wczesne odmiany w moim ogrodzie się nie sprawdziły. Myślę, że dopiero okolice maja są odpowiednie by chwycić za nasiona.

Po drugie. Nie trzeba siać w rzędzie. Można rozsypać nasiona na całej powierzchni przygotowanej pod uprawę i najlepiej to zrobić mieszając nasiona z piaskiem. Wtedy mamy pewność, że między siewkami, które wzejdą będzie sporo luzu.

Po trzecie. Należy postawić zaporę dla połyśnicy marchwianki, która może zniweczyć nasze późniejsze plony. Najlepiej zrobić osłonę do wysokości 1,20m tak aby mucha nie zaatakowała naszego pomarańczowego dobra.

Po czwarte. Przed siewem nie nawozimy zbytnio obornikiem, podlewamy regularnie a w ostateczności rozkoszujemy się smakiem super zdrowego warzywa bez grama chemii.

Z mojego doświadczenia wynika, że marchew nie jest prostym warzywem w uprawie więc trzeba się trochę pogimnastykować, ale chyba warto ! Smak nie do podrobienia :)



***
Powoli kończymy sezon w ogrodzie. Co prawda zostało mi jeszcze trochę rzeczy do zrobienia ale nie wiem czy ze wszystkim zdążę . Ciążowe zaległości z końcówki lata prawdopodobnie nadrobię dopiero wiosną. Chciałabym jak najwięcej zrobić teraz bo na wiosnę mam duże plany i na pewno będę miała ręce pełne roboty :)

A jak w Waszych jesiennych ogrodach ? Już wszystko przygotowane na nadchodzące przymrozki?

Do miłego...


24.10.2017

Do róż trzeba dorosnąć...

No dobrze, ale najpierw krótkie podsumowanie prac w ogrodzie.
Po sierpniowych porodach, emocjach i ogarnianiu nowego świata nastała jesień. I okazało się, że moje myśli nadal kręcą się w okół ogrodu. Nie przysłoniły ich pieluchy, karmienia i nocne płacze. O dziwo mam tyle samo zapału do pracy a może nawet i więcej tylko...czasu brak, czasu brak :)
Początkowo nie mogłam pracować z widłami więc zatrudniliśmy dwóch mężczyzn do pomocy aby ogarnęli pobieżnie burdel jaki powstał pod moją nieobecność (czyli jakiś dobry miesiąc albo i półtora). Panowie skupili się na wyrywaniu chwastów i przygotowaniu ziemi pod nową rabatę bylinową.
Tak, tak. Moja rabata uległa kolejnemu przeobrażeniu, ale obiecuję że to już ostatnie. Teraz nabrała ostatecznego kształtu i będzie można w końcu pomyśleć o obramowaniu z cegły (nie da się ukryć, że schludny brzeg to plus pięć na wyglądzie całości).
Skoro ziemia była przygotowana to gdzieś w tzw międzyczasie zamówiłam nowe byliny od Barcikowskich a stare podzieliłam i porozsadzałam.
Oczywiście nie zapomniałam o wiosennych kwiatach cebulowych i zamówiłam trochę czosnku ozdobnego i tulipanów (postawiłam tylko na dwa kolory - fiolet i żółty).
Wrzesień minął migiem a pod koniec miesiąca zaczęły nachodzić mnie myśli o różach.
Mam wrażenie , że do tych kwiatów trzeba dorosnąć tak jak do wigilijnego karpia , którego polubiłam dopiero po trzydziestce. Poczytałam trochę w internecie, żeby się dowiedzieć czegoś  więcej o różach no i się skusiłam.
Zakupiłam cztery krzaczki z odkrytym korzeniem. Wszyscy ogrodnicy zgodnie twierdzą, że rośliny w takiej formie a i właśnie te sadzone jesienią o wiele lepiej się przyjmują i są mniej podatne na choroby. No więc skoro wszyscy tak twierdzą to znaczy , że ..coś w tym jest !
Dwie różne burbońskie już dzisiaj zadomowiły się w naszej ziemi, na kolejne jeszcze chwilę muszę poczekać. Skusiłam się na róże jadalne bo już marzę o ucieranych płatkach z cukrem i dodawaniu ich do ciasta domowej roboty :)
Dzisiaj posadziłam Louise Odier i Isaac Periere. Zgodnie z zaleceniami róże najpierw kilka godzin moczyły się w wiadrze, później dokładnie spulchniłam ziemię widłami , podsypałam obornikiem granulowanym i zadołowałam krzaczki tak aby miejsce okulizacji było ok 3-5cm pod ziemią.
Muszę jeszcze zrobić kopczyki z kory, żeby ochronić przed mrozem ale dzisiaj już nie zdarzyłam bo nastała jesienna ciemność i nadszedł czas kąpieli małych brzdąców.
A no i jeszcze dziś wpadłam na chwilę do ogródka ziołowego żeby zrobić totalną demolkę, wyrzuciłam część skrzynek, poprzesadzałam co jeszcze się dało i ...ale o tym będzie później :)

Zostawię Was teraz z kilkoma kadrami z mojego jesiennego ogrodu.
Dajcie mi znać czy znacie w/w róże i jak się sprawują w Waszych ogrodach.

A jak chcecie więcej zdjęć to zapraszam na mojego instagrama @podmiejski_azyl












06.08.2017

#homedecor

Jestem zimnolubna. Zdecydowanie.
Powyżej 25stC włącza mi się system awaryjny i robię tylko to co muszę, a nawet i czasem nie robię nic.
Siedzę przed wentylatorem  w zaciemnionym domu i planuję na nowo domową przestrzeń.

Jako że dotarła do nas ostatnio fala upałów, z lubością oddałam się domowym planom. 
Jeszcze przed porodem marzy mi się mały remont i zmiana dekoracji ściennych.

Ogród chwilowo musi poradzić sobie sam bo fizycznie nie jestem w stanie już nic więcej w nim zrobić.






Do zobaczenia !

22.07.2017

Leniwa sobota.


Ostatnio rzadko nam się zdarza siedzieć w domu cały dzień. 

"Brak planu" to czasem najlepsza opcja, żeby trochę odpocząć. 
Nigdzie nie trzeba jechać.
Można popatrzeć.


Więc i Was zostawiam z kadrami z dnia dzisiejszego...












Przypadkowe kompozycje wychodzą mi chyba najlepiej...

// przegorzan, kłosowiec, lilia, jeżówki i floks //

21.07.2017

Warzywnik w lipcu.


Lipiec mija pod znakiem prac wszelakich. W domu pokusiliśmy się o dwa małe remonty. Oczywiście sprzątania po nich było co nie miara więc w sumie nie były takie małe ;)
Zakupy wyprawkowe dla malucha też prawie całkowicie mamy ogarnięte więc teraz czekamy na nowego domownika.
Co do ogrodu to bywa różnie. Są dni , że nie mam siły nawet na chwilę wyjść do ogrodu a czasami siedzę pół dnia i dłubię w kwiatach. Oczywiście później cierpię okrutnie z powodu bólu kręgosłupa no ale specjalnie mnie to nie dziwi.

W warzywniku część dobra już się pokończyła. Po bobach, groszku i sałacie masłowej pozostały wolne skrzynki, które obsiałam jarmużem, facelią na zielony nawóz , fasolką szparagową , rzepą i burakami na jesienny zbiór.

Poza tym zamiast cukini rośnie mi dynia (pomyłka sprzedających sadzonki średnio mnie uradowała no ale jesienią zupy dyniowej będzie po pas), papryka ostra jest systematycznie obrywana przez Zośkę więc nie wiem czy się doczekamy czerwonych okazów a pomidory wyglądają marnie bo chłodne noce im nie sprzyjają. Koktajlowe w donicach mogłyby się zarumienić ale Młoda przedwcześnie je marnotrawi...

To co mnie zawsze raduje to zioła, którym nie muszę poświęcać za dużo uwagi a rosną jak na drożdżach. Część oregano już ususzona w słoiku czeka na jesień a natka pietruchy poporcjowana leży w zamrażarce. Syropy miętowe zbytnio mi nie smakowały więc miętę postanowiłam ususzyć na herbatę. Pozostałe krzaczki jeszcze rosną i na bieżąco zużywam w kuchni.
Nie ma to jak świeże pyszne zioła bez chemii.

Zostawiam Was z kilkoma zdjęciami i zmykam na wieczorny, zasłużony relaks.

Odpoczywajcie Ogrodnicy!