06.08.2017

#homedecor

Jestem zimnolubna. Zdecydowanie.
Powyżej 25stC włącza mi się system awaryjny i robię tylko to co muszę, a nawet i czasem nie robię nic.
Siedzę przed wentylatorem  w zaciemnionym domu i planuję na nowo domową przestrzeń.

Jako że dotarła do nas ostatnio fala upałów, z lubością oddałam się domowym planom. 
Jeszcze przed porodem marzy mi się mały remont i zmiana dekoracji ściennych.

Ogród chwilowo musi poradzić sobie sam bo fizycznie nie jestem w stanie już nic więcej w nim zrobić.






Do zobaczenia !

22.07.2017

Leniwa sobota.


Ostatnio rzadko nam się zdarza siedzieć w domu cały dzień. 

"Brak planu" to czasem najlepsza opcja, żeby trochę odpocząć. 
Nigdzie nie trzeba jechać.
Można popatrzeć.


Więc i Was zostawiam z kadrami z dnia dzisiejszego...












Przypadkowe kompozycje wychodzą mi chyba najlepiej...

// przegorzan, kłosowiec, lilia, jeżówki i floks //

21.07.2017

Warzywnik w lipcu.


Lipiec mija pod znakiem prac wszelakich. W domu pokusiliśmy się o dwa małe remonty. Oczywiście sprzątania po nich było co nie miara więc w sumie nie były takie małe ;)
Zakupy wyprawkowe dla malucha też prawie całkowicie mamy ogarnięte więc teraz czekamy na nowego domownika.
Co do ogrodu to bywa różnie. Są dni , że nie mam siły nawet na chwilę wyjść do ogrodu a czasami siedzę pół dnia i dłubię w kwiatach. Oczywiście później cierpię okrutnie z powodu bólu kręgosłupa no ale specjalnie mnie to nie dziwi.

W warzywniku część dobra już się pokończyła. Po bobach, groszku i sałacie masłowej pozostały wolne skrzynki, które obsiałam jarmużem, facelią na zielony nawóz , fasolką szparagową , rzepą i burakami na jesienny zbiór.

Poza tym zamiast cukini rośnie mi dynia (pomyłka sprzedających sadzonki średnio mnie uradowała no ale jesienią zupy dyniowej będzie po pas), papryka ostra jest systematycznie obrywana przez Zośkę więc nie wiem czy się doczekamy czerwonych okazów a pomidory wyglądają marnie bo chłodne noce im nie sprzyjają. Koktajlowe w donicach mogłyby się zarumienić ale Młoda przedwcześnie je marnotrawi...

To co mnie zawsze raduje to zioła, którym nie muszę poświęcać za dużo uwagi a rosną jak na drożdżach. Część oregano już ususzona w słoiku czeka na jesień a natka pietruchy poporcjowana leży w zamrażarce. Syropy miętowe zbytnio mi nie smakowały więc miętę postanowiłam ususzyć na herbatę. Pozostałe krzaczki jeszcze rosną i na bieżąco zużywam w kuchni.
Nie ma to jak świeże pyszne zioła bez chemii.

Zostawiam Was z kilkoma zdjęciami i zmykam na wieczorny, zasłużony relaks.

Odpoczywajcie Ogrodnicy!






20.07.2017

lato


Chodzę i się zachwycam.
Jeżówki to jedne z piękniejszych bylin.
Nie są zbyt problematyczne. U mnie rosną na dość słabej glebie. Co prawda doprawiam je granulowanym obornikiem i doglebowymi drożdżami ale i tak są całkiem dzielne. 
Zeszłoroczne białe wyglądają cudnie, tegoroczne trochę mniejsze ale też już ozdabiają moją rabatę.
Polecam zdecydowanie. Nawet jedna kępa jeżówek ozdobi każdy ogród :)




10.06.2017

Spadek formy w czerwcu.

Muszę się Wam przyznać, że w czerwcu mam zawsze spadek ogrodniczej formy. Być może dlatego , że maj jest potwornie szalony i dopada mnie chwilowe zmęczenie.
Chciałabym już wielkich efektów a cierpliwość ogrodnicza musi być potężna gdyż rośliny rosną powoli.

Podzielę się z Wami kilkoma zdjęciami z czerwcowego warzywnika. Co prawda spektakularnych widoków nie ma a im dłużej na wszystko patrzę to stwierdzam, że ogród nadal mocno odbiega od moich wyobrażeń no ale może za kilka lat...


Kalina już powoli przekwitła ale chciałam się Wam nią jeszcze pochwalić. Trzy razy zmieniała stanowisko bo wszędzie jej było źle aż w końcu zaskoczyła pod płotem między iglakami :)

To teraz niech sobie spokojnie rośnie. Już nie będę jej ruszać.

W warzywniku wszystko ładnie rośnie więc latem będziemy wcinać jedzenie bez chemii :)
Masłowa już zaraz wyskoczy ze skrzynek bo z dnia na dzień wygląda coraz smaczniej.


Mata firmy Legutko jak widzicie wygląda bardzo sympatycznie. Po bokach dosadziłam jeszcze cebulę bo zostało mi trochę miejsca ale pozostałe smakołyki wyrosły z nasionek umieszczonych na macie. Rewelacyjna opcja dla leniuchów, którzy mimo wszystko chcą zjeść coś swojego!


Dla mięty mam osobną skrzynkę bo rośnie jak perz. Mam kilka odmian ale póki co najsmaczniejsza jest chyba ta zwyczajna mięta pieprzowa. 


Fasolka szparagowa w zeszłym roku siedziała za długo na krzaczkach i była strasznie łykowata. W tym roku będę zbierała jak tylko zobaczę gotowe strąki. Mam dwie odmiany (zieloną i żółtą) posadzone w odstępie prawie 3 tygodni więc zbieranie plonów powinno trwać jakiś czas. 


Na pietruszkę czekam już zniecierpliwiona bo jest niesamowicie zdrowa i smaczna szczególnie w koktajlach. Dwie odmiany (zwyczajna i kędzierzawa) będzie ścinana jak tylko jeszcze ciut podrośnie. Dodajemy ją do wszystkiego a nadmiar mrozimy na zimę.


Bób targany mszycami powoli nabiera siły więc jestem ciekawa kiedy będą zbiory ... oby przed zimą ;)


Cukinia rośnie bez względu na wszystko. Jest moim ulubionym, mało wymagającym warzywem które później wychodzi nam uszami z przejedzenia :)
Jak ktoś chce się jej wyjeść za darmo przez całe lato to wystarczą 4 krzaczki a na każdym po ok 40-50 owoców ;) Pychota!!


Tutaj rzut na paprykę ostrą i pomidory, których w tym roku mam bardzo mało.
Część siedzi w donicach bo dzięki temu mogę je trochę uchronić przed ulewami. Za rok marzy mi się szklarenka a wtedy będzie pomidorowy festyn przez całe lato !


Groszek cukrowy cały czas rośnie, plącze się i kwitnie. Będziemy go skubać już niebawem.


Poza tym, że w ogrodzie grasują sroki i zjadły już prawie wszystkie truskawki reszta trzyma się całkiem nieźle. Porzeczki okryte siatką, poziomki pomału tworzą owoce, zielnik nabiera aromatów.

Mój brzuch coraz częściej sygnalizuje, że mam więcej odpoczywać więc robota się piętrzy. Przydałby się ktoś do prac porządkowych bo odperzanie rabat to cholernie ciężka robota ;)

No nic. Idę zobaczyć co jeszcze można zrobić w ogrodzie póki nogi bez obrzęków ;)



A jak Wasza forma w czerwcu ?? Sądząc po czyściuteńkich rabatach - praca wre. Za rok zdecydowanie skupię się na ściółkowaniu wszystkim co wpadnie mi w ręce, dzięki temu zaoszczędzę cenny czas. 
Niech tylko kompost się zrobi !

31.05.2017

#lastmonth #May


Blog bez podsumowania miesiąca nie istnieje. O jakiejkolwiek tematyce by on nie był :)
Nie ma znaczenia czy to moda, uroda czy ogrodnictwo. Trzeba zdać sprawozdanie z tego co za nami. Ja mam chwilowo problem techniczny z aparatem więc wszystkie zdjęcia dodane są z telefonu. Oby udało mi się ten problem rozwikłać bo póki co budżet nie zakłada fotograficznych wydatków.

Maj był strasznie szalonym miesiącem, bo po bardzo chłodnym kwietniu wszyscy nadrabiali ogromne zaległości. Teraz powoli nadchodzi stabilizacja, podlewanie i codzienne doglądanie...też sporo pracy ale wyczuwam większy spokój :)


Kwiaty doniczkowe nawtykałam w każdy wolny garnek i poustawiałam to tu to tam więc teraz podlewanie trwa w nieskończoność. Oczywiście wszystkie doniczkowe staram się regularnie dokarmiać nawozem mineralnym, żeby pięknie kwitły i cieszyły oko.


Po kilku rozmowach z koleżankami z Ig doszłam do wniosku, że skoszona trawa przyda się nie tylko do kompostownika. Dużą partię po ostatnim koszeniu podsuszyłam na tarasie i przerzuciłam do kilku skrzynek oraz w najbardziej piaszczyste miejsce na rabacie bylinowej. Ściółkę z trawy dostały pomidory, papryka, ogórki i cukinia uprzednio fest podlane.


Kilka ciepłych dni wystarczyło by warzywnik zaczął grać w zielone. Martwiłam się, że część warzyw będę musiała siać na nowo ale poczekałam i w sumie wszystko zaczęło rosnąć. Teraz tylko regularne ( w miarę) podlewanie i usuwanie (największych) chwastów.
Skrzynki nie są nieskazitelne a największy mój wróg czyli pan perz nie poddał się i wybija w najdziwniejszych miejscach. Trudno...jakoś muszę go przetrawić ;)

Jedyne co mnie teraz martwi to mój bób, który zaatakowały mszyce. Już cały tydzień czekam na biedronki a ich nie ma i nie ma.....co dalej ?!?


Pierwszy raz wsadziłam pomidory koktajlowe do ampli. Zobaczymy jak się spiszą. Póki co zaczynają powoli startować. Nie pamiętam niestety jaka to odmiana i cały czas się zastanawiam czy będą się wspinać do góry czy będą ładnie zwisać :)


W końcu udało nam się zrealizować projekt pergola. Mąż dzielnie wykonał całą konstrukcję i już się po niej wspinają moje 3 clematisy późno kwitnące (na wczesno kwitnące odmiany jest u nas za zimno i obawiam się, że byłyby straty).



Radocha będzie gdy truskawy w końcu dojrzeją. Nie ukrywam, że już wcinam te napakowane chemią ze straganu ale tutaj jest dowód , że bez chemii też urosną a smak na pewno będzie nie do podrobienia !


Tym różowym akcentem żegnam się z Wami moi Drodzy i obiecuję pojawić się tak szybko jak uda mi się zrobić więcej fajnych zdjęć moim aparaciszem.

Czekam na ferię barw na rabacie bylinowej bo póki co to cienko wszystko wygląda.

A jak Wasz Maj wyglądał ? Pracowicie ? Teraz nadszedł czas na czerwcowy wypas owocowy także NA ZDROWIE !! Jedzcie ile tylko się da !



11.05.2017

Warzywnik i pożegnanie mrozów...

Ostatnie dni przebiegały w bardzo mroźnych nastrojach. 
Koleżanki Ogrodniczki dzieliły się na Ig dramatycznymi zdjęciami w śnieżnej scenerii. Każdy ratował się jak tylko mógł więc w ruch poszły firany, zasłony, mężowe koszule i inne materiały byleby tylko ustrzec rośliny przed nocnymi przymrozkami.
U nas wyjątkowo (?!?) nie było najgorzej bo temperatura chyba nie spadła poniżej zera.
Wystarczy, że w kwietniu przewiało nam ogród na cztery strony, pomroziło prawie wszystko i nawet lilak pogubił pąki kwiatowe.

Od dzisiaj pochmurne nastroje uległy już poprawie, a sceny dantejskie zamieniły się w zdjęcia filiżanek z kawą pitą na tle zielonych ogrodów.

U nas oczywiście nie uświadczy się kawy na tarasie ani nóg na leżaku. My jak zwykle pracujemy.
Przesadzamy, kopiemy, usuwamy, wymieniamy..... i tak dzień w dzień a widoki marne ;)
Trawa licha, rabaty bylinowe zastanawiają się czy to wiosna czy jesień i tylko warzywnik powoli budzi się ze snu.






Dzisiaj pozwoliłam sobie na odrobinę rozpusty i wysadziłam w końcu pierwsze dziesięć główek sałaty masłowej. Jako, że jestem fanką sałaty ze śmietana i cukrem nie wyobrażam sobie warzywnika bez tej zieloności. Posiałam też czerwoną dębolistną z nasion. Poutykałam gdzieniegdzie nasiona rzodkiewki , bo wyjątkowo w tym roku jeszcze się jej nie wyjadłam. Wsadziłam zieloną fasolkę szparagową i sprawdziłam co w buraczanym tunelu. Po szybkim przeglądzie przeturlałam się do ogródka ziołowego, w którym oczywiście znowu coś zmieniam.


Mała pomocnica :)





Całą przemianę ziołowej rabaty pokażę Wam latem w osobnym poście, bo chcę żeby tu i ówdzie podrosły rośliny a wszystko nabrało życia ale zdradzę Wam tylko, że facelia błękitna już została wysiana na zielony nawóz i teraz będzie odżywiać ziemię i pszczółki :)

Chyba się polubiłam z szafirkami ;)


Pomidory, ogórki, cukinie i papryki już kupiłam, ale jest zbyt chłodno , żeby wysadzać je już do gruntu.
Spokojnie czekają na parapecie okiennym a w ciągu dnia będą mieszkać na tarasie. 
Nie będziemy stresować roślin zbytnim chłodem a za 10-14 dni gdy warunki będą bardziej sprzyjające same przeskoczą do warzywnika.



No to by było na tyle w telegraficznym skrócie.
Żegnam się już z bratkami bo w przedpokoju czekają na wysadzenie letnie kwiaty doniczkowe (pelasie, surfiniasie i inne dasie ;)).
Jutro zabieram się za kwietne kompozycje, więc wyczekujcie kolejnego kolorowego posta.

Uściski Drodzy Ogrodnicy! Zmykam na "Gardener's World" :)