03.03.2016

Wszystko od nowa!

Dlaczego tak jest, że początkującemu ogrodnikowi zawsze wiatr w oczy?

Debiut sezonu już za mną, ale niestety prace będę musiała zgrabnie powtórzyć. Na moich rozsadach rozpanoszyła się pleśń i ani jej się śni zniknąć. Nie wiem czy to kwestia felernej ziemi czy może złych warunków.Wydawałoby się, że robienie własnych sadzonek nie wymaga zbyt wielkich umiejętności - a tu psikus.

Moja domowa mini szklarenka


W zeszłym roku  zupełnie na dzikusa z ciążowym brzuchem wyhodowałam pokaźną rozsadę papryk, pomidorów, aksamitek i dalii a w tym roku brr...niezbyt pomyślny początek sezonu.


Zeszłoroczne pomidory czekają na przeprowadzkę do gruntu.


Nie ma jednak tego złego...w najbliższą sobotę znowu wybiorę się do centrum ogrodniczego (jupi!) aby zakupić nowe worki ziemi przeznaczonej do rozsady (w zeszłym roku sprawdził mi się Substral więc znowu w niego zainwestuję) , zagarnę też kilka nowych woreczków z nasionami i wrócę ukontentowana i zrelaksowana do domu (a musicie wiedzieć, że taka samotna wyprawa dla matki sześciomiesięcznego brzdąca jest ogromną frajdą).

Bazylia kiełkuje na świetle więc nie przysypujcie nasionek ziemią :)


Co by nie mówić tylko źle o mojej spleśniałej rozsadzie jest jeden gość, którego muszę pochwalić!
Pan bób rośnie zdrowo i w błyskawicznym tempie.
Nic mu nie straszne , także już lada moment wskoczy na warzywną grządkę.


5 dni wystarczyło
Pomocnik czy szkodnik?

No właśnie - warzywna grządka jeszcze w powijakach. W tym roku wymyśliłam , że warzywa przerzucimy na inną część ogrodu, a co za tym idzie zupełnie nieprzygotowaną i pokrytą jeszcze trawą. Ech..dużo pracy przede mną tylko czas jakiś taki skurczony.

Tutaj będzie bylinowa rabata a warzywnik tam dalej na wprost :)


Miejsce po zeszłorocznym warzywniku obsadzone będzie bylinami i kwiatami jednorocznymi. Ziemia była jesienią przekopana z granulowanym obornikiem , więc wystarczy tylko wygrabić i można zabrać się do nasadzeń. Na to przyjdzie pora w kwietniu , więc ten temat jeszcze poruszę.

Tymczasem uciekam do łóżka póki dziecię śpi, bo nigdy nie wiadomo ile razy się w nocy przebudzi ;)



4 komentarze:

  1. Mi też pojawiała się pleśń - teraz mieszam ziemię z piaskiem i pilnuję wietrzenia; na razie się sprawdza ;) Miałam też tendencję do przelewania np. papryk. Bób masz fantastyczny!!! Mój na razie ledwo, ledwo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba zagapiłam się z wietrzeniem domowej szklarni. Teraz zgjęłam foliaka i jest tak jakby lepiej więc tylko papryka do ponownego wysiania ;)

      Usuń
  2. Na pleśnieniu pomaga wietrzenie, siewki nie mogą być zamknięte cały dzień w foli i posypywanie wierzchu doniczek wermikulutem albo petlitem. To drobniutkie skaly które pochłaniają i oddają wilgoć roślinom/ super sprawa, kiedyś pisałam o pleśnieniu u mnie na blogu. Pozdrawiam i trzymam kciuki za uprawy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak właśnie doszłam metodą dedukcji , że pleśń powstała bo szczelnie folię zamknęłam :/ Teraz bez folii jest o niebo lepiej a wermikulit faktycznie planuję kupić :) Najpierw jednak muszę wyprowadzić bób bo nie mam gdzie pomidorów posadzić ;)

      Usuń